Atak terrorystyczny na zachód

Data dodania : 2016-07-06

Wchodzę do domu, a tam zastałem rodzinę. Była i ciocia Lodzia i ciocia Krysia. Usiadłem zaraz za jakąś ladą, gdzie obok mnie siedziały moje siostry, ale już przy innej ladzie. Jedliśmy banana. Nie wiedziałem, gdzie położyć skórkę od banana, bo na mojej ladzie opierała się ręką Ania i nawet, gdy ją podniosła, nie chciałem zabierać jej tej możliwości. Ostatecznie położyłem na ladzie, przy której siedziały moje siostry. Było tam urządzenie, które pokazywało prędkości samochodów i ich położenie. Zaskoczeni byliśmy, gdy urządzenie pokazało, że zbliża się ulicą od Radomyśla samochód z prędkością 400-500km/h. Wszyscy uznali, że to raczej błąd urządzenia, ale ja bacznie oglądałem położenie tego samochodu. Gdy zbliżało się wyjrzałem przez okno. Zobaczyłem policyjnego czarnego Jepa, który sygnał miał wyłączony, ale światła policyjne mrugały. Ewidentnie pojazd zwolnił. Tuż za nim wyłonił się wielki srebrny opancerzony samochód, a za nim pojazd przewożący Hydrę (samolot bojowy, wojskowy, w serii GTA), obstawiony innymi samochodami. Zatrzymali się na przystanku. Natychmiast wybiegłem z domu i pobiegłem tam. Podsłuchałem rozmowę, w której powiedzieli, że muszą uruchomić teraz Hydrę, żeby pokonać wrogów, bo nie zdążą. Za chwila któryś dodał, że taka Hydra porusza się z prędkością 120, na co drugi był zaskoczony, że tak wolno. Ten pierwszy odpowiedział, że z taką prędkością porusza się metr na sekundę, to tak, jakby co pół sekundy mijać dachy kolejnych domów. Machina, która podtrzymująca Hydrę była dość dziwna. Trzymała ona ją na takim długim rozkładanym ramieniu. Gdy pilot zajął swoje miejsce, wysięgnik z Hydrą zaczął się szybko poruszać, wyprostowywać i kręcić, aż w końcu wyrzucił w powietrze samolot. Niestety, pierwsza próba wyrzucenia nie powiodła się, gdyż samolot uderzył w pobliską jakby starą pompownie wody. Zaczął spadać w dół i o dziwo wszyscy krzyknęli: "łapiemy". Przecież to jest niewyobrażalnie ciężkie, a oni chcą to złapać? Okazało się, że bez problemu im się to udało. Samolot był tak lekki, że spokojnie go złapali i ponownie ułożyli na wysięgniku i kolejna próba wystrzelenia Hydry powiodła się. Wtem cała akcja przenosi się zupełnie do innego miejsca. Jestem na niższym moście, który jest skrzyżowany z tym wyższym. Okazuje się, że jestem w jednym z miast USA, które jest podzielone. Od północy nie było nic, chyba jakieś góry, na południu i wschodzie była tradycyjna ludność USA, a na zachodzie była jakaś inna, prawdopodobnie Chińczycy albo Indianie. Do tej pory wszyscy żyli w zgodzie, ale teraz panuje to wojna, gdyż grupa terrorystyczna próbuje pozbyć się całej ludności z zachodu. Idąc mostem wtem trafia pocisk w most ten wyżej, który nie rozpada się, ale bardzo dużo ludzi na nim zginęło. Rozglądam się, patrzę, że most na którym jestem jest prawie pusty. Jest tylko z tyłu samochód i paru terrorystów, tradycyjnie ubranych z karabinami oraz jeden samochód, coś jak autobus ale z przedziałami z przodu. Udałem się biegiem do tego pojazdu a wraz ze mną innych koleś, którego spotkałem po drodze. Wsiedliśmy i schowaliśmy się na przodzie. Rozglądamy się, a tu z tyłu siedzi jakaś kobieta. Mężczyzna obok mnie wstał i zmierza w jej kierunku. Wtedy usłyszałem strzał, okazało się, że kobieta także jest terrorystką. Wysiadłem i z powrotem zmierzam w kierunku tego małego samochodu terrorystów, przeszedłem obok nich i mimo, że mnie zauważyli, to nie oddali strzału. Uciekłem i wbiegłem do jakiegoś domu, tuż zaraz za mostem. Było tam sporo ludzi, który tylko przyglądali się temu, co się dzieje. Na moście tym wyższym było naprawdę dużo ludzi, na których polowali terroryści. Wtedy wszyscy z domu wyszliśmy oraz wielu innych ludzi z pozostałych miejsc za nami. Okazało się, że jest nieco powódź i żeby dotrzeć na most, musieliśmy trochę przepłynąć. Rozbawił mnie fakt, że zaraz przy wyjściu z wody płynął niesamowicie otyły mężczyzna, taka kulka na wodzie. Gdy wyszliśmy spojrzałem w lewo. Zauważyłem tam jakąś znaną młodą piosenkarkę, ale nie pamiętam jaką. Wszyscy wyszliśmy gdzieś w pobliże tego most wyżej, na którym stali ludzie z zachodniej części. Wtedy wszyscy zaczęli coś śpiewać a następnie zrobili dziwny gest rękoma, co też uczynili ludzie na wyższym moście. Wtedy rakieta uderzyła w most, rozległ się głośny huk i wtedy obok mnie wylądowało obok mnie pół człowieka, od brzucha do głowy. Nie wiem skąd, ale wiedziałem, że ten człowiek w ostatniej chwili śmieci widział lidera terrorystów. Wiedziałem, że mi już nic nie powie, dlatego jak super specjalista zabrałem się do tego, by z jego źrenic odczytać, kro rządzi terrorystami. Zacząłem przygotowywać jakąś niebieską maź. Niestety wtedy sen się urwał, pobudka :(