Chwytając historie

Data dodania : 2014-12-05

Wyszedłem z domu i na ulicy Warszawskiej zauważyłem przed sobą Weronikę trzymającą wielki ochraniacz przed Słońcem. Ona też szła i przez długi czas, gdy szedłem za nią, wcale mnie nie zauważyła. Potem w końcu mnie zauważyła i zaprosiła mnie pod swój parasol. Szliśmy tak aż do któregoś przystanku na Wojska Polskiego. Stworzył się tam tłum, przez który tylko ja zdołałem przejść. Powiedziała mi, żebym szedł dalej - później mnie dogoni. Ja po jakimś czasie zacząłem biegać. Później dogoniła mnie Nadja. Rozmawialiśmy o tym, jak fajnie by było, gdyby można było się podciągnąć na wyciągu narciarskim siłą własnych mięśni, ciągnąc za płachtę z drutu. Chciałem jej też opowiedzieć o sposobie poprawienia wzroku, o którym mówił Mirek, ale się wybudziłem.