Klasowa wycieczka

Data dodania : 2014-06-18

Jestem taka szczęśliwa, bo po raz pierwszy od kilku dni pamiętałam swój sen;) A było to tak: Pamiętam jak o czymś gadałam z moją koleżanką Wiktorią(kiedyś przyjaciółką). Było to tak realistyczne, ponieważ jak z nią gadałam czułam się tak dziwnie, tak jakoś głupio mi było, ponieważ nie gadamy ze sobą(no ewentualnie jakieś 2-3 słowa)no i jeszcze ona robiła tą taką swoja dziwną minę. Po tym śniło mi się że byłam na wycieczce szkolnej(ale wyglądało to jak by to była wycieczka całej szkoły). Widziałam taka jedna Weronikę, która tego samego dnia pytała się mnie czy wiem już komu sprzedaje książki. Nie wiem dlaczego ale chowałam się przed nią. Byliśmy chyba na jakimś zamku w wieży. Przez wielkie okno widziałam taką jakby zakręcona zjeżdżalnie(była mega wielka)która się co jakiś czas przekręcała się a na niej znajdowało się pełno książek, które po przekręceniu spadały na dół. Pamiętam jak gdzieś poszliśmy a ja(nie wiem jak)zgubiłam się. Byłam w ogromnym lesie w którym rosły wielkie drzewa(przypominały choinki), była umiałam nawet latać. Kiedy tak latałam wleciałam przez duże zamkowe okno do jakiegoś pomieszczenia. Znajdowało się w nim dużo luster a wszystko wokół było z kamienia. Przejrzałam się w lustrze i nie wiem dlaczego ale coś mnie pokusiło żeby wyjść na zewnątrz. Gdy wyszłam zobaczyłam biała furgonetkę. Podleciałam do niej a ona się zatrzymała. W środku siedział mężczyzna. Otworzyłam drzwi od strony pasażera i spytałam się go czy da mi komórkę, bo chciałam zadzwonić. Mężczyzna zgodził się. Kiedy dał mi telefon nie mogłam przypomnieć sobie ani jednego telefonu do koleżanek, pamiętałam tylko numer mamy. Kiedy dzwoniłam do niej, przed autem nie wiadomo skąd pojawiło się zwierze(chyba lis)i zaczęło strasznie syczeć tak jak by chciało minie zaatakować. Wtedy odruchowo wskoczyłam do samochody i zamknęłam za sobą drzwi. Przestraszona, spytałam się mężczyzny czy mnie nie wywiezie(myślałam że chce mnie porwać). Mężczyzna pokiwał głową i powiedział nie. Poczułam się wtedy bezpieczniej i wybrałam numer do mamy. Powiedziałam jej żeby zadzwoniła do pani Szymańskiej(mojej wychowawczyni)gdzie są. Nie pamiętam co powiedziała ale mniej więcej wtedy zorientowałam się że od jakiegoś czasu już jedziemy. Nagle zobaczyłam ,że przejeżdżamy obok mojej ulicy następnie pokierowałam mężczyznę gdzie ma jechać. Kiedy dotarliśmy do domu na korytarzu tam gdzie trzymam kota i klatkę z królikiem usłyszałam podobny dźwięk jak wtedy przed furgonetką. Pamiętam że ten mężczyzna złapał chyba jakieś 2 owady i potem już wszystko był dobrze.KONIEC