Kompanowscy

Data dodania : 2014-06-13

Miałam sen o tym jak przyjechali to nas Kompanowscy(to tacy znajomi rodziców)Pamiętam tylko tyle, że kiedy spali u nas, poszłam do salonu i zobaczyłam tam mamę, panią Justynę, która trzymała na rękach Hanie(tzn.wiedziałam, że tam jest i jakoś tak widziałam, ale jednak jej nie widziałam)W pokoju było wszystko tak samo jak jest w rzeczywistości i świeciło bardzo mocno takie żółtawe światło a na dworze było ciemno. Pani Justyna uśmiechnęła się do mnie takim swoim charakterystycznym uśmiechem, kiedy ja szłam do sypialni rodziców. Kiedy otworzyłam drzwi w pokoju był bardzo ciemno, lecz gdy weszłam do środka zaczęło robić się tak jakoś jaśniej lecz szarawo.W łóżeczku spała moja siostra Zuzia a na łóżku rodziców zobaczyłam mojego kota Tomka, obok niego zobaczyłam takiego rudawego kota(to była chyba kotka)Obok niej leżały 3 małe kotki. Kiedy zobaczyła mnie ta ruda kotka zaczęła na mnie syczeć(tak jak robi to mój kot u weterynarza) Następnie zeskoczyła z łóżka a za nią zeskoczył Tomek i pozostałe 3 koty. Wszystkie wyszły razem gęsiego(jeden za drugim), kiedy przekroczyły próg drzwi znikły. Pamiętam jeszcze zanim poszliśmy wszyscy spać jak ja, mój brat Adam, Kasia i Maciej chodziliśmy bez celu po podwórku. Było na nim dużo aut po co chwile jakieś mijaliśmy no i robił się wieczór bo było szaro. Przed tym wszystkim śnił mi się jeszcze jeden sen, ale pamiętam z niego tylko tyle że ja byłam bardzo wściekła chyba nawet płakałam i krzyczałam, ponieważ czekałam na mamę a ona siedząc w jakimś dużym białym aucie(coś jak b tir)od strony kierowcy, rozmawiała z kimś przez telefon i co chwile mówiła mi:"za chwile", "5 minut", "już idę" i itp. Nie wiem dlaczego tak bardzo byłam zła ale często mi się też takie rzeczy zdarzają w rzeczywistości.Więcej nie pamiętam.