liceum

Data dodania : 2014-07-26

W pierwszej czesci snu poszlam z moja licealna kolezanka do naszego starego liceum na lekcje matematyki. Siedzialysmy z jakas mlodsza od nas klasa, ja pokazywalam cos kolezance w zeszycie, az nagle wszedl do klasy jakis gruby chlopak (jak ktos powiedzial, na okolo 15 minut przed koncem lekcji), ale nikt mu nic nie powiedzial. Probowal zajac miejsce mojej kolezanki pchajac sie na nia, wiec zaczelam na niego krzyczec, on zlapal mnie za reke jakby chcial mi ja zlamac, a ja mu powiedzialam ze prosze bardzo niech to zrobi, pojde z tym do sadu i chyba znajde kogos komu starczy odwagi zeby zeznawac. Chlopak po chwili wahania puscil moja reke i wyszedl, klasa zaczela bic brawo, ja wrocilam na swoje miejsce. Po chwili lekcja sie skonczyla, a moja kolezanka zamienila sie w kolezanke ze studiow, ale ja nadal traktowalam ja jako jedna i te sama osobe. Rozmawialam z nia na temat tramwaju, dopiero po chwili przypominajac sobie, ze jestem autem. Kolezanka miala mi towarzyszyc w odbieraniu jakichs papierow dla taty ze szpitala. Kiedy zdecydowalysmy, ze musimy juz isc, ruszylysmy w strone drzwi, ale ja zapomnialam torebki, wiec po nia zawrocilam, a kolezanka nie zauwazywszy tego wyszla. Najpierw wzielam nie swoja torebke, ale kiedy wreszcie wzielam wlasna, wyszlam do czekajacej po drugiej stronie kolezanki (ktora w miedzyczasie stala sie inna osoba), zasmialysmy sie z tego ze myslala ze mnie zgubila, wydaje mi sie ze ruszylysmy dalej do samochodu i mniej wiecej tutaj sie obudzilam.