Matura i stes

Data dodania : 2014-08-01

Wszytko ma miejsce w dniach podczas matur, siędze sobie w nibiy mojim domu, ale obok mnie są tylko kumple z klasy, przeglądam zadanie z matur co były, tak jak bym ich nie pisał tylko z angielsiego. Wypracowanie było z jakichś "towarzyszy" i ktoś mówił coś o "ludiacg bezdomnych" według mnie zadania z matematyki były proste, było tam zadanie o rzece wypływającej spod Mount Everest, i zaznaczonej na pomarańczowo i płynoącej do góry, odpowiedź była że to coś to jednostka albo kómórka wodna.Gadamy potem z chłopcami przed domem obok wejścia na zielonych krzesłach, siedzę przy oknie. Mężczyżni również mówią że matura była w miarę prosta, Samek ma wątpliwości a propo zadanie z rzeką, bip ma na plecach chłoddziarkę na napaoje z Coca Coli, ma ona kółka. Myśle że takie coś było idealne na plaże. Na następny dzień matury z angielskiego, po wyjściu z domu spotykam Karolinę, gadka szmatka o stesie przed maturą i ciekawy pomysł na jego pozbycie się, udajemy się więc do domu przypominającego ten od krętka, wchodzę sciągam buty w przedkopoku, wchodzę dalej, w kuchnie starza baba coś robi przy garach i oknie, w salonie nikogo niema, K bierze klucz i idzie do pokoju, który znajduje się naprzeciw wejścia. W pokoju dwa okna albo trzy, jasno jedno okno otwarte ,również dwa łóżka, jedno nie pościelone. Uśmiech na twarzy i tekst "ale moje łozka będzie dzisaj skrzypieć" i drugi uśmiech, kladzie się na lóżko i do roboty, małe co nieco i przypommienie sobie o maturze, niby zakład że po egzaminie znowu się spotkamy. Godzina 9.06 Szukam szkoły, miasto takie same jak pólnocne San Andreas. Pytam się karcha o drogę a on mi ją wskazuje, biegnę obok świątyni kótra przypomina mi o jakimś wydanrezniu związanym ze szkolą. Nagle przypominam sobie że na maturze będzie wypracowanie po angielsku i będzie lajt, i że wcześniej skącze. W szkole nauczylielie tzreymajhą kartki, chyba matury, drzwi do naszej klasy są otwarte, a w nich stoi jakby nauczycielka od angielskiege, to trezecia. Pytam się czy mogę jeszcze pisać. Ona uśmiecha się i mnie wpuszcza. Wcodzę w ostanniej chwli, wyciszam telofon i właczam tryb cichy, potem wyłaczam trzyb samolotoywy i znów go właczam, ale zastanawiam się po co, daję telofon i marynarkę na ławkę za mną i zastanawiema się ile mam długopisów. potem zaczynamy kodowac motury. Nagle Klaudi zaczyna dzwonić telefon i nauczycielkaa bierze jej arkusz. a potem najlepsze, przypomina mi się że mam matrę i się budzę. :d