"Spróbuj sprzedać mi telefon"

Data dodania : 2014-10-20

Siedziałem z grupą ludzi na podwórku w Gersheim. Wyglądało to zupełnie inaczej niż naprawdę. Budynek wyglądał jak szkoła. Jedliśmy przy stole lody. Stół był tam, gdzie znajduje się boisko. Teraz była tu trawa zamiast boiska. Widzieliśmy z daleka, jak zbliża się jakaś znajoma, która by się za te lody wkurzyła. Schowaliśmy je więc pod stołem. Na stole zostały tylko kufle od piwa.// Teraz przyszła grupka z innej szkoły. Wszyscy siedzieliśmy w kółku. Pani od nas coś pierdzieliła, że zrobiła zakupy na zapas, bo warunki dojazdu są dość trudne. Dziwiłem się, jak żywność ekologiczna ma tyle wytrzymać. Ktoś poszedł do sklepu ośrodka przez drzwi od hali sportowej i przełożył kilka pomidorów.// Teraz i my mogliśmy tam wejść. Pod jedzeniem w półkach był ukryte tajne przedmioty( telefony albo słodycze). Pani z ośrodka ostrzegała, aby tych przedmiotów nie brać. My jednak szukaliśmy po półkach pod produktami bio naszych skarbów. Gdy zaszedłem pod koniec sklepu, spotkałem tam chłopaka, może troszeczkę młodszego ode mnie. Stał przy wielkim koszu z produktami. Ja, po rozpoczęciu rozmowy, zacząłem go przekonywać, aby zakupił telefon( nowa rzecz na rynku). Wziąłem jeden z kosza i ktoś zadzwonił. Najpierw ja odebrałem i rozmawiałem krótko z koleżanką. Potem postawiłem mikrofon przy telefonie do jego ucha, żeby zobaczył, jakie to fajne. Krótko rozmawiał i odłożył telefon. Przez całą rozmowę ze mną był bardzo nieprzyjemny. Powiedział, że z tatą to zawsze mógł rozmawiać. Ja, wkurzony, powiedziałem do niego: "Pfy, ja tam rozmawiałem z kimś innym.", trochę zadzierając przy tym nosa. Odłożył telefon do koszyka. Był on firmy Listerine