Walka mieczem

Data dodania : 2016-01-12

Byłam na szkolnej sali gimnastycznej. Była tam też nauczycielka w-fu, koleżanka z mojej klasy Wiktoria, i kilka innych osób z klasy. Prócz mnie i Wiktorii wszyscy siedzieli. Ona trzymała w ręce miecz i mnie goniła, a pozostali kibicowali. Na początku normalnie biegałyśmy, ale szybko odkryłyśmy, że jeśli podczas biegu dobijemy w ścianę, to odbijemy się od niej i będziemy biec szybciej. Wpierw lekko przyspieszyłyśmy, a później biegłyśmy z zawrotną prędkością. Kilka razy prawie wpadłam na Wiktorię, ale przy takiej prędkości nie miała szans, żeby mi coś zrobić. Nagle na salę weszła Wioletta - wredna dziewczyna, rok starsza od nas - z koleżankami, i dołączyły do 'widowni'. Ja i Wiktoria zatrzymałyśmy się na chwilę, aby na nie spojrzeć. Po chwili stwierdziłyśmy, że ponowne rozpędzanie się nie ma sensu. Stanęłam z nią oko w oko. Rzuciła się na mnie z mieczem, ale ja chwyciłam jej rękę, w której go trzymała. Próbowałam wbić jej miecz w brzuch, ale nie dałam rady, udało mi się jedynie trochę zranić jej drugą dłoń. -Aua! - krzyknęła Ale chyba nic poważnego jej nie zrobiłam, bo z ręki spłynęło tylko kilka kropel krwi. Patrzyła przez chwilę na ranę, ale szybko się otrząsnęła. Mocno chwyciła miecz obiema rękami i zamachnęła się.