Walka o szatnię

Data dodania : 2014-10-18

Gdy obudziłem się pierwszy raz z rana, nie pamiętałem nic a nic ze snu. Uznałem, że to przez łóżko. Gdy teraz obudziła mnie komórka, to ze snem było już lepiej// Śniło mi się, że jest potężna walka między uczniami a radą pedagogiczną. Oskarżali nas o różne rzeczy, które podobno trzymamy w szatni. Siedziałem z trzema innymi osobami na dole w korytarzu łączącymi szatnie. Siedzieliśmy przy stole. Do szatni weszła woźna z jakimś nauczycielem. Poszli w kierunku naszej szatni, a my sobie spokojnie siedzieliśmy. Po jakimś czasie wyszli z czymś w plastikowej torbie. Chowali to, żeby nie było widać, co to jest. Wzięli ze sobą dwie osoby, które siedziały ze mną przy stole. Gdy ja zobaczyłem, że w torbie trzymają po prostu dużą butelkę, powiedziałem: "To jest butelka, a nie mikrofon, o który nas oskarżyliście. Dlaczego zabieracie jego przez butelkę w szatni? Już wiem. Bo jest niebezpieczna." Pozostałem teraz sam z jakąś dziewczyną. Rozmawialiśmy trochę o tej wojnie z nauczycielami. Zapytała mnie, czy kontrolujemy wszystko od nauczyciela, który ma salę nad Kapką( zapomniałem, jak się nazywa) do kogoś tam jeszcze. Najpierw nie miałem bladego pojęcia o co jej chodzi. Wyjaśniła mi, że mamy po trzech lekcjach zawsze "odjechane" przedmioty. Powiedziałem, że to przez przypadek. Odniosłem nasze talerze do zlewu i próbowałem wrzucić papierową kulkę do kosza. Najpierw nie trafiłem. Pamiętam, że pod koniec snu dziewczyna zamieniła się w Mickiewicza z humana.